Na ratunek siedmiogrodzkim wsiom przychodzi Kapitan Austria!

wz-logo-strona

23 września, 1918. 

Segesvár. Niedawno sterroryzowane wsie, wraz z pomocą król.-węg żandarmerii, ufundowały nagrodę za pomoc w schwytaniu stwora zwanego od emblematu na swej tarczy Strzałokrzyżowcem. Przypominamy, iż osobnik ów o sile nadludzkiej przed miesiącem jął stosować przemoc wobec tych poddanych Najjaśniejszego Pana, którzy reprezentują szczep romańsko-węgierski, Madziarów i madziaronów zostawiając w spokoju. Na wezwanie odpowiedziało wielu śmiałków, z których większość poległo, prócz tych którzy przyjechali pociągiem z Pragi – ci bowiem uciekli.

Kapitan Austria

Kapitan Austria

Wreszcie pojawił się on – przyleciał sterowcem Pierwszej Węgierskiej Fabryki Sterowców, by udać się do okolicznych wiosek i zbadać sytuację. Wtem wyłonił się, w szyderczym śmiechu, Strzałokrzyżowiec. Panowie, obaj o nadludzkiej sile, rozpoczęli walkę, prawdopodobnie straszniejszą nawet od tych znanych z bukowińskich Czerniowiec. Okoliczna ludność przyjmowała zakłady, przy czym rozłożyły się one dokładnie po połowie.

Wreszcie rozpoczął się pojedynek. Kapitan Austria ruszył na wciąż śmiejącego się Strzałokrzyżowca, który obronił się przed ciosem swą ogromną tarczą. Wtem terrorysta ruszył na swego niemieckojęzycznego antagonistę, początkowo przygważdżając go do ziemi, gdy wtem sytuacja się odwróciła za pomocą szybkiego fortelu. Panowie korzystali z uników, kontrataków i potężnych natarć. Wtem jednak kapitan Austria zrobił coś nieprzewidywalnego – rzucił swą tarczą niczym rdzenni mieszkańcy antypodów bumerangiem. Ranny i niemal na wpół przecięty antagonista zdążył jednak wskoczyć do ostatniego wagonu pociągu jadącego w stronę Górnych Węgier.

Kapitan Austria, choć zwyciężył, był jednak socjalistą (co wskazują niepokojące symbole na jego szyi), a więc człowiekiem z honorem niewielkim niczym skarbiec Ciprofloksji. Po niedokończonej walce jął więc rościć sobie prawa do nagrody, której – w obliczu braku pokonania terrorysty – nie chciano mu wypłacić. Skończyło się na awanturze oraz wstydliwym odwiezieniu kapitana Austrii w koszu, w kierunku najbliższego posterunku królewsko-węgierskiej żandarmerii. Miejmy nadzieję, że Strzałokrzyżowiec zniknął na zawsze i nie będzie już nękał żadnych poczciwych poddanych króla Węgier.

Borys Targersdorf desygnowany na Prezydenta Ministrów JCKM!

wz-logo-strona

20 września, 1918. 

Wien. Przed godziną Najjaśniejszy Pan był łaskaw desygnować Jego Wysokość Borysa Targersdorfa na Prezydenta Ministrów. Frakcja Targersdorfa jest największa w Radzie Państwa XVI kadencji, a więc jeżeli kandydat zaakceptuje nominację, to zapewne reszta pozostanie formalnością.

Przyjdzie nam aktualnie poczekać na program działania, który przedstawi Jego Cesarska i Królewska Mość. Trudno przepowiadać przyszłość, niemniej jednak zapewne Prezydent Ministrów zajmie się osobiście dyplomacją (jest w tym nadzwyczaj doświadczony), w sprawach wojska zapewne będzie współpracować z księciem Hohenberg i jego frakcją. Niewiadomą pozostaje obsadzenie pozostałych ministerstw, oraz kształt Rządu JCKM.

Będziemy na bieżąco informować o wydarzeniach tych czytelników, którzy nie śledzą wydarzeń politycznych na bieżąco, a chętnie przyjmują do wiadomości tego rodzaju skróty.

Wygrana frakcji Targersdorfa i pierwsze dni Reichsratu XVI kadencji

wz-logo-strona

17 września, 1918. 

Wien. Wybory, które odbyły się bez większych incydentów w dniach 11-12 września 1918 r., wygrał bezapelacyjnie Jego Wysokość Borys Targersdorf wraz ze swoją frakcją, zdobywając imponującą liczbę 224 (plus jedno dla Jego Wysokości) miejsc w gmachu przy Franzensring 3. Do Rady dostała się także frakcja Jego Wysokości księcia von Hohenberg uzyskując 94 (+1) mandaty, oraz frakcja Moritza von Oranien-Nassau uzyskując 32 (+1) mandaty.

reichsratXVI

Rozkład mandatów

Zdążono już wybrać przewodniczącego obradom, a także prosty regulamin prac, obrady zostały póki co zawieszone do środy 19 września. Obecnie konieczne jest, aby Jego Cesarska i Królewska Mość w ciągu 7 dni od rozpoczęcia kadencji desygnował Prezydenta Ministrów JCKM, a ten winien przedstawić skład Rządu JCKM oraz program działania rządu, który Najjaśniejszy Pan przedstawi Radzie.

Z prostych obliczeń wynika, że model rządów będzie zależeć przede wszystkim od Targersdorf-Fraktion i bez zgody Jego Wysokości nie uda się stworzyć żadnego gabinetu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wielce zasłużenie regent Targersdorf wyrasta na gwiazdę naddunajskiej polityki, a jego doświadczenie oraz pracowitość zdają się być rękojmią ciekawych, aktywnych rządów, zwłaszcza w kontekście uruchomionego niedawno Banku Austro-Węgierskiego.

Redakcja „Wiener Zeitung” będzie informować o kolejnych działaniach związanych z powołaniem gabinetu.

Wiedeń a świat – przegląd naszej sytuacji międzynarodowej

wz-logo-strona

7 września, 1918, 

Stolice Monarchii były w swej historii siedzibami dwóch organizacji międzynarodowych. Pierwszą była Wspólnota Paktu Wiedeńskiego jako swoista opozycja wobec Organizacji Polskich Mikronacji. Drugą – Wspólnota Austro-Węgierska ze Statutem Budapeszteńskim. W przeszłości uczestniczyliśmy w pracach Forum Polskich Mikronacji, później Organizacji Polskich Mikronacji. Współtworzyliśmy także Trójprzymierze, wraz z Surmenią i Brugią.

Dziś, poza bardzo luźną formułą Kongresu Orientyki, Wiedeń nie ma właściwie żadnej formy współpracy międzynarodowej. Nie było wyraźnie takiej potrzeby ani woli ze strony wszystkich uczestników koncertu pollińskiego. Było to dla mnie osobiście dość dziwne – organizacja międzynarodowa może istnieć także bez aktywności jej członków. Dlatego skłaniałbym się ku poglądowi, że powszechna, luźna organizacja będąca platformą „uruchamianą” w razie potrzeby nie byłaby obciążeniem, a czasem ułatwieniem.

Normalizacja i nasze désintéressement

Jak wspomniałem wyżej, poza luźnym Kongresem Orientyki oraz wojskowym Paktem Gellońskim między Sarmacją a Bialenią nie ma dziś żadnych działających organizacji międzynarodowych. Dreamland (niem. Traumland) będący w opozycji do Sarmacji zakończył w dość spektakularny sposób swój związek z Elderlandem. Dość przypomnieć, że związek ów pośrednio wpłynął na ochłodzenie między Wiedniem a Dreamopolis, a więc zniknął główny powód wzajemnej niechęci. Zanim panowie na Ballplatz zaczną pukać się w czoło, zapewniam – nie postuluję nagłego zwrotu w stronę Dreamlandu. Jestem raczej zwolennikiem normalizacji wzajemnych stosunków.

Monarchia ma także niezłe stosunki z Grodziskiem, trudno jednak w obliczu braku powodu do konfliktu z Dreamlandem uznać, że w naszym interesie jest bliższy związek z Sarmacją czy jakimkolwiek większym czy mniejszym imperium zamorskim. Wciągnięcie Monarchii w awanturę o Awarę z tej czy innej strony nie przysłuży się z całą pewnością naszej aktywności, albowiem nad Dunajem tradycyjnie w sprawach międzynarodowych (zwłaszcza tych spoza kontynentu) panuje słodkie désintéressement. Nie liczyłbym więc na skok aktywności w obcej sprawie.

Warto także dodać, że jednym z głównych postulatów podkreślanych w gmachu przy Ballplatz 1 od wielu lat jest nieistnienie wpływów obcych mocarstw u naszych granic. O ile nadal jest naszym celem, aby Kongres Orientyki był od takich wpływów wolny, nie możemy być częścią takiej strefy. Zapewne stanie przed nami kwestia Elderlandu, który jednak bez związku z Dreamlandem trudno uznać za mocarstwo czy element jego wpływów.

Co w zamian?

Mówiąc o głównej osi tego nieciekawego dla Wiednia konfliktu zapominamy o tym, co najważniejsze – o sąsiadach. Co prawda problem naszego dostępu do oceanu światowego rozwiązał się dzięki smutnemu zatopieniu Surmenii (nie mieliśmy wcześniej pełnej gwarancji wolnego przepływu poza przyjaznymi stosunkami z Kaharoneą), ale nadal mamy kolejne. Nie mamy podpisanego traktatu z Rotrią (nie mówię o konkordacie), nie odnowiliśmy traktatów z Trizondalem czy Pustkowiami. Nieco przedwcześnie zainwestowaliśmy w Monderię, kiedy jej włodarz sam od niej odszedł, przyjdzie nam ułożyć choćby poprawne stosunki z Elderlandem, co pewnie będzie dużym wyzwaniem.

Nie będąc decydentem w sprawach naszej polityki zagranicznej z ciekawością będę obserwował, jak odniesie się do tych problemów przyszły Rząd Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości. Przyznam, że jestem zwolennikiem dość szeroko zakrojonego izolacjonizmu, zwłaszcza wobec dużych bloków politycznych czy też państw zdolnych do ich tworzenia. A już z pewnością winniśmy na nie patrzeć przez pryzmat tylko i wyłącznie własnych interesów. Jeżeli chcemy rzeczywiście korzystnej współpracy, winniśmy się raczej zwrócić ku swojemu kontynentowi, uwzględniając przy tym dodatkowo bliską nam kulturowo Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a być może także odradzający się Skarland. Również Surmenia, choć jeszcze w swych początkach, byłaby naszym naturalnym partnerem.

Wysadzony w powietrze własnem zmysłów pomieszaniem

wz-logo-strona

6 września, 1918, 

Limanowa. Miejscowa c. k. żandarmerja podjęła działania mające na celu ukrócenie praktyk bimbrowniczych u ludności łemkowskiej, ale i polskiej. Z tą plagą alkoholizmu walczy się bezskutecznie już od wielu lat, niestety bez wsparcia mieszkańców. Niedawno głośno było o zabawnem, ale i strasznem wydarzeniu.

Jeden tutejszy bimbrownik, którego wyroby znanymi są daleko poza okolicznemi wsiami, otrzymał wiadomość przez umyślnego, iż chata ma być przedmiotem kontroli c. k. żandarmerji. Zdecydował się wobec tego wylać całą zawartość beczek tam, gdzie i Jego Cesarska Mość jest łaskaw chadzać per pedes. Żandarmi owszem, przyjechali. Jak twierdzą, było czuć zapach, brakło jednakże corpus delicti.

Nieuważny bimbrownik wpadł w takie nerwy, iż po kontroli – jak twierdzi jego żona – usiadł był na miejscu powyżej opisanem, wziął ze sobą cygarety. Zdał się zapomnieć o swem niegodnem łgarstwie wobec żandarmów, albowiem paląc tytoń strząsał w otwór pod sobą. Wyobraźni Państwa Czytelników zostawiamy jedynie domysły, co stało się dalej, a zmysłów pomieszanie pana bimbrownika pozostawimy nieskomentowanem.

Tajemniczy osobnik o nadludzkiej sile terroryzuje siedmiogrodzkie wsie

wz-logo-strona

26 sierpnia, 1918. 

Segesvár. Zauważono w tutejszych wioskach czasy pewnego człowieka, który chadza w stroju nieszczególnie zwyczajnym, a przy tym nosi tarczę (sic!) czerwoną ze znakiem zielonego krzyża, którego końce zwieńczone są jakoby strzałami; w środku zaś widnieje litera „H”. W kilku okolicznych wsiach widziano widziano go, kiedy poruszał się z nadludzką prędkością o własnych nogach. Osobnik ów włamywał się także do niektórych domostw, niestety królewsko-węgierskiej żandarmerii nie udało się go schwycić, w bójkach zaś wykazywał się ogromną siłą.

421px-Azertis

Co istotne, ofiarami okazują się tylko i wyłącznie poddani węgierscy pochodzący z romańskiego szczepu węgierskiego, tzw. Rumuni. Madziarów i Madziaronów nie dotknęła ta katastrofa wcale – poza poczuciem strachu. Koloszwarska król.-węg. dyrekcja policji póki co rozkłada ręce. Miejscowi twierdzą, że osobnik miał rzekomo uciec z zamku jednego z lokalnych szlachciców jako wynaturzony eksperyment. To tłumaczyłoby ponadprzeciętną siłę, gibkość i szybkość oprawcy.

Na podstawie relacji świadków i ofiar udało się ustalić szczątkowe dane. Jegomość nosi strój podobny do zwykłego stroju węgierskich chłopów, ma na sobie kajdany z rozerwanym łańcuchem. Najbardziej charakterystycznym elementem jest tarcza, którą opisujemy wyżej. Jeżeli ktokolwiek z Czytelników go zauważy, prosimy – dla własnego bezpieczeństwa – nie walczyć, a zwyczajnie donieść o tymże fakcie najbliższej dyrekcji policji bądź żandarmerii. Rysunek pamięciowy zawdzięczamy lokalnemu rysownikowi, który pragnie pozostać anonimowy.

Co się czyta nad Dunajem?

wz-logo-strona

25 sierpnia, 1918. 

Szanowni Czytelnicy!
Redakcja „Wiener Zeitung” pragnie zadać Państwu kilka, istotnych z punktu widzenia przyszłości rynku prasowego pytań i rozpocząć tym samym swego rodzaju debatę na temat mediów.

676px-Gazette_reader

Przede wszystkim, chcielibyśmy się dowiedzieć, jakiego rodzaju wiadomości nasi Czytelnicy najchętniej widzieliby na naszych łamach. Niedawno ukazały się dwa artykuły, można powiedzieć, „narracyjne” – takie historie powstają z czystej weny autora i są dotąd dyskutowane. Czy wobec tego jest zainteresowanie takimi wydarzeniami, kreowaniem narracji? Mogą to być zarówno wydarzenia błahe, jak i niosące ciężar gatunkowy. W to wliczałbym zarówno dłuższe teksty, jak i proste notki prasowe w stylu agencji prasowych.

Wiele gazet zagranicznych drukuje artykuły-diagnozy, zazwyczaj opisujące stan mikroświata (zwykle nieszczególnie pozytywnie). W Austro-Węgrzech nigdy nie było takiej tradycji – a może jednak przydałyby się jakieś analizy sytuacji, bądź więcej obserwacji zachodzących zjawisk? A może powinny się pojawiać propozycje nowych rozwiązań politycznych czy społecznych?

Nigdy też nie było u nas szczególnej tradycji pisania o zagranicy, w myśl zasady „zagraniczne szkodzi”. Czy czytelników interesowałaby taka forma dziennikarstwa, być może także narracyjnego (zwłaszcza blisko naszych granic)? Z tym wiąże się inne pytanie, również nadzwyczaj interesujące – kiedy przeznaczają Państwo czas na mikronacje, jakie witryny i fora Państwo odwiedzają? Które są najciekawsze, najpopularniejsze? A które są kompletnie ignorowane?

Czekamy na odpowiedzi!

Uspokajanie ruchu ulicznego na modłę praską

wz-logo-strona

23 sierpnia, 1918, 

Prag. C. k. magistrat król. m. st. Pragi opublikował właśnie poprawione sprawozdanie budżetowe, w którym znalazła się pozycyja kosztująca sto tysięcy koron austro-węgierskich, która zwraca swą uwagę nie jeno kosztem wysokiem, ale i niecodzienną ideą. Fundusze owe mają na celu uczynienie rosnącego ostatnimi czasy ruchu automobilowego uprzemysłowionej stolicy królestwa Czeskiego mniejszem i mniej szkodliwem. Sposobem, według władz miejskich, ma być… piwo.

JB610601_ap

Piwo, mieniące się – jakże by inaczej! – „Praski pieszy” (czes. Pražský chodec), ma przekonać Prażan, że korzystniej i przyjemniej niż automobilem jest poruszać się per pedes, aby przy tem odwiedzić niejedną hospodę, gdzie pan hostinský chętnie načepuje sponsorowany magistratem trunek.

Jak to ma wyglądać w praktyce?

Jak twierdzi Miloš Pivoš z c. k. magistratu, wraz ze zwiększoną liczbą automobili na ulicach spada uczestnictwo mieszczan w praskim życiu społecznem, a to rozgrywa się w hospodach właśnie. Jest to niekorzystne dla lokalnej aktywności i więzi społecznych. Na pytanie, czy ze sprawą ma do czynienia Svaz hospod českého království, przedstawiciel magistratu niestety odmawia odpowiedzi. Twierdzi, że piwo wżdy łączyło mieszczan królewskiego grodu, a sto tysięcy koron nie jest ceną nazbyt wysoką, jeśli ma pomóc w ograniczeniu ruchu automobili i wzmocnieniu więzi.

Zgodnie z założeniami programu, prażanie mogą zgłaszać zespoły w zakładach pracy, które zostawią swe automobile i udadzą się na piwo. Takie grupy mogą liczyć na bezpłatne beczki „Praskiego pieszego”.

Piwo będzie uwarzone przez browar na Smíchově.

K. u. K. Verwaltungsbureau donosi – witryna Monarchii przywrócona!

wz-logo-strona

22 sierpnia, 1918, 

Lemberg. Jego Cesarska i Królewska Mość, zajmujący także stanowisko Dyrektora C. i K. Biura Administracji, był łaskaw podzielić się z poddanymi radosną nowiną. Otóż w swym komunikacie Biuro podzieliło się adresem witryny Monarchii Austro-Węgierskiej! Jest to, jak zapewnia administracja, li tylko wersja podstawowa, zaś nowe elementy będą dodawane sukcesywnie. Jest to z pewnością duży krok naprzód w dziele budowania Monarchii. Witrynę można odwiedzić pod adresem austro-wegry.org, znanym także jako pierwszy adres witryn Monarchii Naddunajskiej.

Jak z redakcją „WZ” podzielił się Zbyněk Nedospal, młodszy referent działu prasowego Biura:
-Nowy wizerunek strony głównej – która wszak jest wizytówką nas wszystkich – to pierwsza z planowanych zmian infrastruktury informatycznej, jaką planuje wdrożyć k. u. k. Verwaltungsbureau. Na dniach dodany zostanie także przegląd artykułów prasowych z nowego systemu medialnego, którego wersję przedpremierową można obejrzeć pod adresem https://kiosk.austro-wegry.org. Kolejny na liście zadań Biura jest długo wyczekiwany Bank Państwowy, ale ten projekt nadaj jest w konsultacjach. Pragnę zwrócić uwagę Pana Redaktora, jak i pleno titulo Czytelników i Czytelniczek, iż wszystkie powstające systemy są głęboko zintegrowane z naszym istniejącym forum dyskusyjnym – do żadnego z nich nie jest potrzebny osobny login czy hasło, zaś zarówno artykuły jak i komentarze są automatycznie połączone z forum. Zachęcam do przyglądania się bieżącym komunikatom C. i K. Biura Administracji.

Obecnie na witrynie Monarchii znajdziemy banner, odnośnik do forum oraz kiosku (który także uległ zmianie), wyszukiwarkę oraz zbiór najnowszych artykułów z Planety Mikronacje. Główną częścią witryny jest wszystko to, co dzieje się w Monarchii – a więc wiadomości z forum oraz najświeższa prasa. Zapewne niebawem szkielet strony zostanie uzupełniony o odnośnik do Reichsgesetzblattu, czyli Dziennika Ustaw Państwa. Jeżeli mają Państwo jakieś życzenia, uwagi bądź komentarze co do wyglądu strony głównej Monarchii, można je kierować do Redakcji (przekażemy je do Biura) bądź bezpośrednio na adres Biura:

K. u. K. Verwaltungsbureau
Landstagsgebäude
Marschallstraße 1 (ul. Marszałkowska 1)
Lemberg (Lwów, Львів)
Kgr. Galizien u. Lodomerien

Skandal na balu dobroczynnym – korespondencja z Turócszentmárton!

wz-logo-strona

20 sierpnia, 1918, 

Turócszentmárton, czy też, jak mawia słowiański szczep węgierski, Turčiansky Svätý Martin, łaskawością władz węgierskich jest centrum słowackiej kultury narodowej. Jest to jedyny duży ośrodek, gdzie kształtują się zalążki słowackich elit politycznych i kulturalnych. W celu wsparcia tego młodego jeszcze i niewykształconego szczepu węgierskiego jako pełnoprawnej części narodu madziarskiego zorganizowano bal dobroczynny. Bal ów miał za zadanie wesprzeć działania lokalnych aktywistów.

Pojawiły się znakomitości lokalnej polityki, kultury i kościoła, zebrano ponad 30 tysięcy koron na cele rozwoju społeczności. Warto przypomnieć, że ludność słowackojęzyczna ma niezwykły problem z alkoholizmem, także wśród dzieci (sic!), a walka z nim jest jednym z głównych warunków rozwoju tych terenów; dlatego też na balu nie podawano mocnych alkoholi. Niestety, po pewnym czasie zgasło światło, otworzyły się drzwi i kilka osób mówiących po słowacku rozwiesiło sztandary z pieczęcią zakazanej już przed laty organizacji „Macierz Słowacka”. Sprawcy wydzielali wyraźną woń alkoholu. Niektóre panie z towarzystwa omdlały, a pomimo pościgu panom nie udało się schwytać złoczyńców.

Królewsko-węgierska Żandarmeria oraz król.-węg. Dyrekcja Policji poszukują sprawców. Sztandary po badaniach spalono publicznie przed sądem w Turócszentmárton, gdzie mieściła się do 1875 r. siedziba tzw. „Macierzy”. Jeżeli jest Państwu wiadomo cokolwiek na ten temat, prosimy o zgłoszenie się do najbliższej placówki żandarmerii bądź policji.

Franciszek Józef II – „Wypada zamknąć za sobą drzwi.”

wz-logo-strona

14 sierpnia, 1918, 

TYLKO U NAS!

Były monarcha przerywa milczenie.

FJ

Red.:Wasza Cesarska i Królewska Wysokość! Powrót Waszej Wysokości do Wiednia celem wyrażenia poparcia dla regenta Kłopockiego po jakże dramatycznym, półrocznym ataku realiozy z pewnością zaskoczył wielu mieszkańców. Jakie motywacje za nim stoją?

Franciszek Józef von Habsburg: Panie Redaktorze – proszę mi wierzyć, mnie także zaskoczył. Nie ukrywam, że mimo realiozy dochodziły mnie słuchy o wydarzeniach w Monarchii, głównie dzięki Panu von Lichtenstein (za co mu ogromnie dziękuję!). Bardzo skłaniałem się ku wyjściu łatwiejszemu – udawaniu Surmeńczyka, jak mawiają w Galicji. Uważałem, że – nawet za cenę infamii – nie powinienem się już pojawiać w życiu publicznym, że tak będzie lepiej dla wszystkich. Wtedy jednak zrozumiałem, że wypada zamknąć za sobą drzwi – nie będę już zasiadać na tronie, nie mam na to siły, chęci, czasu ani zapału. Nie mam też już tej wiedzy, którą miałem kiedyś. W czasie mojego ostatniego panowania nie miałem pojęcia, gdzie znajduje się większość nowych państw, które proponowały nawiązanie stosunków; wypadłem z obiegu intryg, sojuszy, klik. To nie służy Monarchii.

R: A jednak zdecydował się Wasza Wysokość nie tylko powrócić, ale stanąć w blasku fleszy.

FJH: Nie przesadzajmy – zrobienie tego, co powinienem był zrobić już dawno (i co oszczędziłoby wielu kłopotów), to nie jest powrót, a tym bardziej stanięcie w blasku fleszy. Nie oczekiwałbym, że będę tak aktywny, jak po mojej pierwszej abdykacji, a już na pewno nie będzie to aktywność permanentna. Póki co zadeklarowałem swoje poparcie dla Jego Wysokości Regenta, o ile w ogóle moje poparcie będzie miało jakiekolwiek znaczenie. Pobocznie ponowiłem też zaproszenie dla Austriaków i Węgrów do odwiedzenia Pragi, w której aktualnie mieszkam w życiu realnym. To nie jest stworzenie imperium prasowego, rozpoczęcie działalności klubu żeglarskiego czy reinkarnacja Austro-Daimlera.

R: Powiedział Wasza Wysokość, że był informowany o wydarzeniach w Monarchii, zapewne również o próbie oderwania Chorwacji przez Leszka van der Fryssau, który obwołał się „królem Tomisławem II”. Co Wasza Wysokość sądzi o niedawnych posunięciach Regenta w tej sprawie? Mam tu na myśli głównie powołanie generała von Groec na Szefa Sztabu oraz rozkaz pełnowymiarowej inwazji C. i K. Sił Zbrojnych na Chorwację, Slawonię i Dalmację.

FJH: Mogę je tylko poprzeć. Myślę, że gen. von Groec to właściwa osoba na stanowisku szefa sztabu (a przy tym zasłużona na wielu innych polach), a pilnowanie porządku w granicach Monarchii jest jednym z zadań naszej sławnej armii. Pragnę mu też podziękować tutaj za odwagę rozpoczęcia głosowania nad stwierdzeniem opróżnienia tronu. Natomiast Leszek van der Fryssau jest niewątpliwie człowiekiem zdolnym do pobudzenia aktywności na pewien, niestety niezbyt długi czas, zwykle zresztą dość destrukcyjnie. W czasie ostatniego mego panowania odniosłem także wrażenie, że po krótkotrwałym okresie aktywności, polegającym niezwykle często na biegunce legislacyjno-tytułowej, oczekuje często hiperambitnie uznania swych rzekomych zdobyczy, a w razie niepowodzenia staje się agresywny. Obwołanie się królem Tomisławem II to ten sam trend.

Kiedyś, dawno temu, po mikroświecie krążyło takie powiedzenie, że z byciem wielkim tak, że jeżeli człowiek musi na każdym kroku podkreślać swą wielkość, to ma ona mierne podstawy.

Franz Joseph von Habsburg

R: A co Wasza Wysokość sądzi o innej decyzji regenta, która wzbudziła kontrowersje nie tylko w kraju – o jednostronnym i bezwarunkowym uznaniu suwerenności Monderii, która oderwała się od Elderlandu po zmianie na tamtejszym tronie? JKW Karolina Aleksandra, Królowa Seniorka Dreamlandu i Elderlandu zasugerowała na sarmackim forum wprost, że to decyzja personalna, spowodowana „chęcią aby dopiec von Wittowi”.

Myślę, że chęć, by dopiec von Wittowi, wielu opisałoby jako nadzwyczaj szlachetną, mości redaktorze, ale w gruncie rzeczy nie jest tak istotna. Od kilku lat Monarchia nie miała ochoty sąsiadować w Ostii przede wszystkim z terytoriami zamorskimi, od tego przecież zaczął się cały spór – nie chcieliśmy być pół-kolonialnym kontynentem z wpływami obcych mocarstw. O ile Sarmacja posiadająca niegdyś Trizondal nie broniła za wszelką cenę prawa do współdecydowania o sprawach regionu, to już Wspólnota Korony Ebruzów miała zdecydowanie inne podejście, co w Wiedniu nie budziło pozytywnych emocji. Odsunięcie Elderlandu jako państwa zamorskiego z Ostii moim zdaniem leży w interesie Monarchii i całego kontynentu, pragnę też przypomnieć że Hanssia stała się równoprawną stolicą Elderlandu tylko po to, by państwo to mogło wysyłać przedstawicieli na Kongres Orientyki, co może pachnieć przedmiotowym traktowaniem. Oczywiście życzę także niepodległemu Elderlandowi, by znalazł swą drogę, na początek poprzez powołanie do życia witryn internetowych państwa, albowiem w chwili obecnej nie możemy nawet poznać oświadczeń władz Królestwa. Trochę to przypomina stronę-widmo Udzielnego Księstwa Zakonu Templariuszy, o której poza władcą wiedziała tylko królowa Samundy, nieprawdaż?

R: Mogą się nasunąć takie skojarzenia, to fakt. Chociaż nie jestem pewien, czy większość z naszych czytelników pamięta UKZT.
A propos Wspólnoty Korony Erbuzów, o której chyba można już mówić w czasie przeszłym… Jak Wasza Wysokość ocenia skandal który wybuchł w ostatnich dniach w Dreamlandzie w związku z uznaniem wspomnianego Daniela von Witt za persona non grata przez MSZ z poparciem JKM Alfreda, mimo posiadania przezeń dreamlandzkiego obywatelstwa, i wydarzenia które nastąpiły bezpośrednio potem, tj. petycję dwanaściorga obywateli sprzeciwiającą się temu posunięciu i dymisję premiera Chamberlaina?

FJH: Zaskoczę Pana, ale – oczywiście po niezwykle powierzchownym zapoznaniu się z tematem – uważam, że stosowanie ustawy o dyplomacji w taki sposób nie było właściwe, choć nie podjąłbym się oceny działań władz obcego państwa. Jestem w mikroświecie z przerwami od 2005 roku, więc oczywiście zdaję sobie sprawę, że czasem po prostu trzeba się „pozbyć trutnia”, który utrudnia wszystkim innym zabawę w mikronacje. Stąd właśnie w Austro-Węgrzech mamy instytucję uzasadnionych działań żandarmeryjnych, która jednak przewiduje odwołanie do sądu, co jest o wiele uczciwsze. Gdybym był poddanym dreamlandzkim, to pewnie nie przepadałbym za Danielem von Wittem, ale jednocześnie sprzeciwiłbym się tak niegodnemu działaniu. Na szczęście jestem poddanym austriackim i mogę tylko przyklasnąć działaniom żandarmeryjnym.

R: Odnośnie działań żandarmeryjnych, chyba nie uciekniemy od tego tematu. Czy naprawdę, z ręką na sercu, uważa Wasza Wysokość że Kłopocki jest najlepszym kandydatem do tronu Cesarskiego i Królewskiego? Jest to wszak człowiek znany z częstych, a na pewno gwałtownych ataków realiozy, a co więcej, można się spotkać z oskarżeniami wobec niego o nadużywanie uprawnień administracyjnych oraz ogólny despotyzm.

FJH: Z realiozą sobie nie poradzimy. Jesteśmy państwem wirtualnym, zabawą. Nie musimy nabijać statystyk, z nikim się nie ścigamy. Z całą pewnością nie są to zresztą tak silne i długie ataki, jak moje. O to jestem więc spokojny. Co do despotyzmu… Niech mi Pan Redaktor będzie łaskaw wskazać autorów oskarżeń o nadużywanie uprawnień oraz ogólny despotyzm nad Dunajem. Są tacy u nas, czy tylko cudzoziemcy? Nie wydaje mi się. Przeciwnie, myślę że przyda się w Monarchii osoba, która – w przeciwieństwie do mnie – potrafi zdecydowanie bardziej stanowczo sprzeciwić się pewnym praktykom.

R: Jako że czas Waszej Wysokości jest niezwykle cenny, zapytam tylko na koniec – czy korzystając z okazji pragnąłby Wasza Cesarska i Królewska Wysokość przekazać coś naszym czytelnikom w kraju i za granicą?

FJH: Cóż mogę rzec czytelnikom… Mogę tylko zaapelować o powstrzymanie zniechęcenia – nie zawsze musimy być najaktywniejsi i najwięksi. Mikronacje są bardzo niszowym zainteresowaniem i czasem nasze umysły będą zapełnione nowymi ideami, niczym umysły przedstawicieli wiedeńskiej secesji, a czasem znudzone, niczym w jakimś kółku poetyckim w niewielkim miasteczku z dworcem bez torów gdzieś w dalekiej Galicji. Austro-Węgry, pomimo wielu perturbacji, nadal trwają, nadal nie obrzucamy się błotem, nadal nie jesteśmy zgryźliwymi marudami. Wykorzystajmy to – twórzmy, działajmy, albo czasem tylko się przyglądajmy. Robimy to dla siebie nawzajem i będę szczęśliwy, jeżeli Monarchia nadal będzie przynosić radość swym obywatelom. A ja sam… pewnie będę się pojawiał, już jako emeryt

Dziękuję za spotkanie, Wasza Wysokość, i udanych wakacji życzę!
Naszych czytelników zaś zapraszam do lektury innego wywiadu, tym razem w prasie zagranicznej:

A. de la Ciprofloksja: „Lubię dobrą rozróbę”

Nigdy człowiek nie powinien być środkiem do celu. Powinien być zawsze celem. Nawet tak wkurwiająca postać jak Daniel von Witt.

Program Rządu ogłoszony, ale Tron nadal pusty!

wz-logo-strona

W dniu wczorajszym (piątek, 10 August) urzędujący Regent, Xavery Kłopocki, przedstawił Radzie Państwa program rządu von Vihrena.

Zapowiedziano w nim m. in. organizację Kongresu Orientyki, nawiązanie stosunków dyplomatycznych z nowymi państwami, ale też kreację wydarzeń fabularnych oraz szereg nowości informatycznych. Zgodnie z Ugodą, teraz parlament podejmie decyzję o udzieleniu rządowi votum zaufania.

Nadal czekamy jednak aż Rada Państwa zajmie się kwestią wakatu na tronie Cesarskim i Królewskim – przypominamy, że nieomal dwa tygodnie temu, zaraz po swoim wyborze do parlamentu, książę pobrzeski zapowiadał że parlament zajmie się tą kwestią niezwłocznie.

*

W Wiedniu zagościł kolejny gość zagraniczny – tym razem mowa o ekscelencji Marcinie Zagłobie, który akredytowany został jako ambasador Rzeczypospolitej Obojga Narodów w Monarchii. Na liczne pytania naszych Czytelniczek odpowiedzieć jesteśmy zmuszeni przecząco – nie, ekscelencja Zagłoba o ile wiadomo Redakcji nie jest żonaty. Jednakowoż zanim nasze drogie Panie zaczną „przypadkiem wpadać” na pana ambasadora na Ringstrasse, spieszymy przypomnieć że jest on również duchownym kościoła rotryjskiego, więc wszelkie plany matrymonialne byłyby cokolwiek niewczesne.

*

Zagranicą tymczasem spora zmiana, choć o niespodziance mówić trudno. Otóż fora internetowe Bialenii, UTN i Brodrii połączyły się, i od teraz znaleźć je można pod adresem poniższym:
https://fora.nordata.net.pl

Czy to kolejna odsłona Konfederacji Amicitia, czy też jak mówią niektórzy BroBiaHassu? Osoby odpowiedzialne za to połączenie zapewniają, że tym razem jest to wspólnota czysto administracyjna, nie zaś polityczna, więc nie podąży w ślady poprzednich. Jak będzie? Czas pokaże.

Dla Wiener Zeitung

/-/ Egon Erwin Kisch

 

Wizyta Regenta w Zwierzogrodzie

wz-logo-strona

10 sierpnia 1918

Police Parade, Chief Dickson & Inspector Crosbie, mounted men. - May 15, 1927

Jego Wysokość Regent Kłopocki odwiedził w ostatni wtorek Zwierzogród, stolicę Unii Trzech Narodów, i wziął udział w oficjalnej uroczystości przekazania władzy nowemu prezydentowi Unii, Michaelowi Wolferine’owi.

Uroczystość rozpoczęło przemówienie Kaspara Waksmana, ustępującego Prezydenta. Mówił on m.in. o swojej nadziei na to, że jego następca zdoła podczas swojej prezydentury zacieśnić relacje międzynarodowe z innymi państwami.

Po wystąpieniu Waksmana odbyła się defilada elitarnego oddziału muratyckiej policji, który przemaszerował w rynsztunku nieomal wojskowym.

Następnie, po uroczystym przekazaniu władzy i przysiędze prezydenckiej, głos zabrał nowy prezydent, Michael Wolferine. W mowie inauguracyjnej zapowiedział nowe regulacje prawne oraz wzmocnienie autonomii samorządów terytorialnych.

Po tym zwięzłym i pełnym konkretów przemówieniu, jako przedstawiciel Monarchii głos zabrał regent Kłopocki.

W dniu, kiedy przyjmuje Ekscelencja Prezydent na swoje barki ciężar, jakim jest przewodzenie dużemu państwu, pragnę w imieniu swoim, całego C.i K. Rządu, oraz wszystkich Ludów i Narodów Monarchii Austro-Węgierskiej pragnę na ręce Ekscelencji Prezydenta przekazać życzenia bezproblemowego upływu kadencji oraz powodzenia we wszelkich przedsięwzięciach jakie Wasza Ekscelencja w tym czasie podejmie.
Pragnę też wyrazić gorącą nadzieję, iż kadencja Waszej Ekscelencji będzie okazją do nawiązania i zacieśnienia relacji między naszymi wspaniałymi Państwami.
– powiedział Kłopocki

Po przemówieniach gości zagranicznych nasza delegacja udała się do Pałacu Prezydenckiego na oficjalną kolację z nowym i byłym prezydentem. Po drodze jednak Regent, zapytany przez reporterkę muratyckiej gfazety Zwierzogród Morning Star o to, czy jego wizyta jest zapowiedzią oficjalnego nawiązania stosunków dyplomatycznych, odpowiedział:

Jestem bardzo szczęśliwy mogąc być tu dzisiaj wśród naszych muratyckich przyjaciół!

Fakt, że delegacja Monarchii otrzymała oficjalne zaproszenie na dzisiejszą uroczystość, jest wyraźnym sygnałem, że nowy Prezydent UTN zamierza dążyć do zbliżenia naszych krajów.

Ja ze swojej strony, kiedy tylko powrócę do Wiednia, zwrócę się z formalną prośbą do Prezydenta Ministrów o rozpoczęcie procedur dążących do oficjalnego podpisania traktatu o współpracy i przyjaźni z UTN.

Regent pozostanie w Zwierzogrodzie aż do piątku.

Dla Wiener Zeitung ze Zwierzogrodu,

/-/Egon Erwin Kisch