Pod osłoną nieba…

news Isabella Marie Swan | 21. 06. 2010

 

 

… wyobraź sobie raj: pierwotną przyrodę, zwierzęta na bezkresnej sawannie, wiecznie zielone lasy, wyniosłe i ośnieżone szczyty górskie, szerokie plaże z ciepłą, lazurową wodą, koralowe klify, codziennie słońce, przed którym schronisz się w cieniu palm, a w nocy podziwiać będziesz niezwykły układ gwiazd…

Wyjątkową atmosferę tego miejsca oddaje film „Pożegnanie z Afryką” z niezapomnianymi rolami Meryl Streep i Roberta Redforda. Ta opowieść o życiu Karen Blixen na plantacji kawy u stóp gór Ngong jest pełnią mistyki celu podróży, która będzie spełnieniem marzeń każdego z nas. Kenia – kwintesencja Afryki i obszar decydującego wpływu na ewolucje człowieka. Czeka, by ją odkrywać, o czym świadczą znaleziska szczątków sprzed 20 mln lat, należących bez wątpienia do pierwszych hominidów. Wyruszajmy więc w drogę!

Z niecierpliwością czekałam na moment zetknięcia się kół samolotu z gorącym lądem lotniska w Mombasie. Przekroczyłam równik, a moje emocje przystawały do panujących temperatur. Wita mnie jambo w języku suahili, ale słyszę też angielskie hello. Kania bowiem należała do brytyjskiego imperium kolonialnego (1895-1963), stąd także liczne przedstawicielstwo Hindusów. W efekcie podbojów innych najeĽdĽców (Arabów, Portugalczyków) różnorodne kultury nieustannie przenikają się, łącząc z tradycjami rdzennych grup etnicznych: rolniczych ludów Bantu z Kikuju na czele i pasterskich Nilotów, u których prym wiodą Masajowie.

W drodze do hotelu na wybrzeżu mijam Barack Obana Road – ulicę na cześć 44. prezydenta USA, którego ojciec pochodził z kenijskiego plemienia Luo. Potem charakterystyczną bramę w kształcie kłów największego ssaka lądowego. Wjeżdżam do stylowego miasta, leżącego na koralowej wyspie, z duszą ukrytą w zabytkowej architekturze. Do tego portu w 1498r. zawinął okręt pierwszego Europejczyka, Vasco da Gama. Tu zakończyła się afrykańska odyseja Stasia i Nel – bohaterów epickiej powieści „W pustyni i puszczy” Henryka Sienkiewicza. Już sama nazwa Mombasa oddaje rytm negroidalnych bębnów, posmak arabskich przypraw, barwę kości słoniowej i rdzawej ziemi. Dodam radosne hakuna matata (nie ma problemu), a wyłoni się obraz beztroski i spokoju.

Docieram do Hotelu Sands At Nomad. Kwateruję się w luksusowym bungalowie, krytym strzechą. Obowiązkowe moskitiery dodają uroku całości. Chatka leży przy samej plaży, w otoczeniu tropikalnego ogrodu. Do dyspozycji mam najgłębszy basen hotelowy w kraju, idealny na lekcję nurkowania przed kolacją. Natychmiast korzystam. Tym smaczniejsze są serwowane potem specjały lokalnej kuchni: ugali, matoke, mokimo i sukumawiki. Następny dzień decyduję się spędzić aktywnie, korzystając z bogatej oferty sportów wodnych, póĽniej golf nad brzegiem morza. A wieczorem relaksujące SPA.

Czy można chcieć więcej? Bezcennych wrażeń! A te zapewni mi wyłącznie wyprawa w głąb lądu, do serca Kenii, bo tu jestem zaledwie u bram raju. Przede mną całe spectrum bogactwa tej ziemi podczas pięciodniowego safari. Ekspedycja wyrusza przed świtem, aby podziwiać wschód słońca i budząca się do życia przyrodę. Przemierzę dzikie, niezamieszkane przez ludzi tereny, gdzie cywilizacja na szczęście nie dotarła i nawet czas płynie inaczej. Tu trzeba mieć tylko oczy szeroko otwarte! Już po godzinie odkrywam niewątpliwą przyjemność płynącą z obserwowania zachowań zwierząt w ich naturalnym środowisku. Nie byłoby to możliwe gdyby nie ustanowiono terenów ochronnych. Jednym z największych na świecie jest Park Narodowy Tsavo o powierzchni 22 tys km kwadratowych. Słynie z ogromnych baobabów i występujących wyłącznie tutaj czerwonych słoni. Kolor skóry zawdzięczają ziemi, pozostającej na nich po kąpielach błotnych. Mają tu swój rezerwat zagrożone czarne nosorożce, które mimo masywnego wyglądu biegają z prędkością 50 km/h. Wyjątkowe w tym parku są także samce lwów, bo nie mają grzywy. Prawdopodobnie jest to związane ze strukturą stada i brakiem konfliktów, co przekłada się na poziom testosteronu. W Tsavo jest tylko jeden osobnik męski, podczas gdy na innych terenach żyją koalicje kilku w jednej grupie. PóĽnym popołudniem sawanna ponownie budzi się do życia. Zwierzęta kierują się do wodopojów, drapieżniki na łowy, a ja za nimi. Safari można uznawać za udane gdy odnajdzie się tzw. Wielką Piątkę. Stanowią ją reprezentanci najgroĽniejszych gatunków ssaków, żyjących na tym kontynencie: słoń, nosorożec, lew, bawół i lampart. Wszystkie zamieszkują Rezerwat Narodowy Masai Mara. Pod względem różnorodności i koncentracji dzikiej zwierzyny nie ma sobie równych. Jesienią można tu podziwiać coroczna migrację ponad dwóch milionów stworzeń, oczekujących nadejścia pory deszczowej.

Po całodziennych, ekscytujących wyprawach nocuję w ekskluzywnych lożach na terytorium parków (miękki materac i baldachim chroniący od komarów – na prawdę wielki luksus). Sawanna nie śpi, wiec zawsze towarzyszą mi dochodzące z oddali odgłosy jej mieszkańców. Baczna obserwacja fauny nie zakłóciła mi podziwiania piękna flory, malowanej światłem. Ale to już temat na nowa opowieść. Niech zwieńczeniem podróży będzie widok na majestatyczny, samotny masyw Kilimandżaro (5895m n.p.m.) zwany Dachem Afryki i śnieg na równiku na wysokości 5199m n.p.m. masywu wulkanicznego Mount Kenya.

Kwaheri!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s