Bukowinaer Post – Nr 1,  Czernowitz,  31 März 1920.

Bukowinaer Post

Nr 1,  Czernowitz,  31 März 1920.

Wstęp

Z wielką i nieopisaną radością oddajemy w Państwa ręce pierwszy numer naszego pisma. Tylko na naszych łamach otrzymają Państwo, bynajmniej nie najświeższe wiadomości z trzeciej ręki! Jednocześnie pragniemy poinformować, iż redakcja naszej gazety nie odpowiada za treść zamieszczanych artykułów i ogłoszeń. W ogóle za nic nie odpowiada.

Urodziny monarchy

Nasz Niezmiernie Ukochany Monarcha, JCKM Franciszek Leopold I,  niedawno obchodził swe 30 (realne) urodziny. Składamy najszczersze gratulacje  z naszej strony!

Z tejże to okazji, nasz Umiłowany  Władca, nagrodził wielu obywateli naszej Monarchii odznaczeniami. Pośród uhonorowywanych znalazł się również mieszkaniec Bukowiny, Pan Wiktor Maretzky, któremu za zasługi podczas odbudowy kraju w roku 1918 oraz zachowanie dziedzictwa kulturowego Monarchii sprzed lat, nadano Krzyż Komandorski Orderu Franciszka Józefa oraz tytuł szlachecki Rittera.

Powołanie nowego regenta

W swym postanowieniu z 29 marca, JCKM Franciszek Leopold I, odwołał z funkcji regenta Barona Borysa von Targersdorfa. Na funkcję Regenta Monarchii, został powołany JW Andrew von Habsburg, który to równocześnie w niniejszym postanowieniu, został ustanowiony Następcą Tronu Cesarskiego i Królewskiego.

Obchody 15-lecia Monarchii

Z okazji 15-tej rocznicy powstania  Austro-Węgier przypadającej na 24 kwietnia, rada naszego miasta przygotowała wiele atrakcji dla naszych mieszkańców. Wśród przewidzianych imprez znajdą się m.in.: parada wojskowa, koncert muzyczny oraz zawody sportowe.

Sport

Po wielu perturbacjach spowodowanych kryzysem demograficznym na Kontynencie Wschodnim, po prawie 4  miesięcznej przerwie, wystartował 14 sezon Ligi Orientyki.

W swym pierwszym meczu,  drużyna Bukowiny Czernowitz uległa Bohemiansowi Praha 0-1. Dla przypomnienia; czeski zespół to obrońcy tytułu mistrzowskiego i zdobywcy pucharu z ostatniego sezonu. Również w obecnych rozgrywkach, drużyna prowadzona przez legendarnego Timiosa Kiechajasa z Sarmacji jest zdecydowanym faworytem.

Humor

Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: „Matka jest tylko jedna”. Na drugi dzień pani pyta się dzieci.
– No dzieci przeczytajcie co napisaliście – może zaczniemy od Małgosi.
– Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna.
– Gosiu 5 siadaj. Teraz Benek
– Mam wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna.
– Benek 5 siadaj.
Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu.
– Jasiu a ty, co napisałeś?
– W domu balanga,a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan.
Nagle wódka się skończyła, więc matka do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni:
Matka! Jest tylko jedna!

Mowa Tronowa z okazji urodzin JCKM Franciszka Leopolda I

wz-logo-strona

Drodzy Mieszkańcy Monarchii, dostojni goście zagraniczni,
Kochani.

Po raz kolejny mam niewysłowiony zaszczyt zwracać się do Was jako Cesarz Austrii, Król Czech, Apostolski Król Węgier, etc.
Jak już wszyscy wiecie, okazją dla niniejszej Mowy są moje realne, trzydzieste urodziny. Ale tak naprawdę to pragnę dziś mówić o czym innym.

Moje urodziny, choć okrągłe, oraz zgodnie z tradycją, będące świętem państwowym na wszystkich ziemiach podległych władzy Wiednia, tak naprawdę są tą mniej istotną rocznicą z tych które obchodzimy w tym roku. Jak bowiem zapewne wszyscy z Was wiedzą, niemal równo za miesiąc obchodzić będziemy inną. Ważniejszą. Dużo bardziej niesamowitą.

24 kwietnia bieżącego roku, za miesiąc i dwa dni, obchodzić będziemy piętnastolecie powstania wirtualnych Austro-Węgier.

Przyznam szczerze, wciąż jest dla mnie nieco trudne do objęcia umysłem to, że nasze wspólne dzieło, mikronacyjne Austro-Węgry – które przecież są nie forum internetowym czy zbiorem stron www, ale jak powiedział ostatnio bardzo celnie Jaśnie Oświecony Graf von Groec, przede wszystkim społecznością; ja posunąłbym się wręcz nieco dalej, i powiedział że są przede wszystkim pewną wyjątkową ideą – te właśnie mikronacyjne Austro-Węgry istnieją już przez połowę mojego realowego życia.

Tylko pomyślcie, Panie i Panowie, że już za dwa miesiące będę mógł powiedzieć: „Nasza mikronacja istnieje przez większość mojego życia!”

Przez te półtorej dekady miałem przyjemność i zaszczyt współpracy z wieloma nietuzinkowymi postaciami. Niektóre z nich nadal są tu z nami, jak Ich Cesarskie i Królewskie wysokości – Franciszek Józef II i Andrew von Habsburg, książę von Hohenberg; inne pozostają przy nas we wspomnieniach – jak Jego Cesarska i Królewska Mość Maksymilian Teodor, Isabella Marie freifrau Swann, premier Miklos Vay, generał Edmund von Rabl, premier Riccardo von Rotberg, Vidor four Simon, oraz niezliczone inne postaci zasłużone dla Monarchii.

W ciągu tych piętnastu lat mieliśmy wiele wzlotów i upadków, a jednak, co wydaje się nieprawdopodobne, wciąż istniejemy jako społeczność, nie jako jej kontynuacja, ale jako społeczność której ciągłość jest niepodważalna. Przyznam szczerze, więcej niż raz byłem już przekonany, że Monarchia Austro-Węgierska to już tylko fakt historyczny, jednak za każdym razem jej wspaniała społeczność udowadniała, że ogromnie się myliłem – jak i tym razem.

I za ten brak wiary, za to że tak haniebnie nie doceniałem energii, determinacji i siły woli Was wszystkich, moi mili, za to Was z głębi serca przepraszam.

Będę kończyć, bo autentyczne i szczere wzruszenie odbiera mi już mowę; ale w ostatnich słowach chciałbym powiedzieć Wam wszystkim jedno:
Nawet i za kolejne półtorej dekady nie potrafiłbym wymarzyć sobie piękniejszego prezentu urodzinowego, niż ten który Wy mi sprawiliście poprzez tchnięcie nowego życia w Monarchię.Niech przesłaniem dzisiejszego święta będzie więc czwarta zwrotka Volkshymne:
Spólność, jedność powołania,
Niech przenika wszystkek lud,
Bo złączonych sił działania
Zdolne przemóc wszelki trud.
Dążąc społem ku celowi,
Chciejmy bratnio siły zlać,
Szczęść Monarsze, szczęść Krajowi,
Austria będzie wiecznie trwać!Vivat Austro-Węgry!
Vivat wszystkie Ludy i Narody Monarchii!

Hofburgpalast, Wien, 22 Marz Anno Domini 1920

Wappen_Kaiser_Franz_Joseph_I

Jego Cesarska i Królewsko-Apostolska Mość Franciszek Leopold Pierwszy, z Bożej łaski cesarz Austrii; król Węgier, król Czech, Dalmacji, Chorwacji, Sławonii, Galicji, Lodomerii i Illyrii, król Jerozolimy etc.; arcyksiążę Austrii; wielki książę Toskanii i Krakowa; książę Lotaryngii, Salzburga, Styrii, Karyntii, Krainy i Bukowiny; wielki książę Siedmiogrodu, margrawia Moraw, książę Górnego i Dolnego Śląska, Modeny, Parmy, Piacenzy i Guastalli, Oświęcimia i Zatoru, Cieszyna, Friaul, Raguzy i Zary; uksiążęcony hrabia Habsburga i Tyrolu, Kyburga, Gorycji i Gradiski; książę Trydentu i Brixen; margrabia Łużyc Górnych i Dolnych oraz Istrii; hrabia Hohenembs, Feldkirch, Bregencji, Sonnenbergu etc.; pan Triestu, Cattaro oraz Marchii Wendyjskiej; wielki wojewoda Serbii etc. etc.

Jego Cesarska i Królewska Mość postanowił również z tej okazji nadać zasłużonym obywatelkom i obywatelom odznaczenia i tytuły szlacheckie.

Więcej informacji oraz dyskusja na Forum Monarchii

Wielki powrót “Obleśnych Nowinek”!

1 kwietnia 1919, 

Jako wszem i wobec wiadomo, niezwykłości w bród się ostatnio w naszej Monarchii dzieje. Pismo nasze zostaje więc wznowione ku pokrzepieniu Obywateli. Otóż Państwo Szanowni – zjawisko nowe zupełnie, jakby odgórnym jakowymś trafem wiedzione, w Splicie się objawiło. Na samym wybrzeżu ślady bytności egzotycznego organizmu się zamanifestowały.

Nasz korespondent- redaktor Giorgio Kapslevič, donosi o nieznanej proweniencji atakach na kutry rybackie. Z rozmów przeprowadzanych z pobliskimi rybakami jasno wynika, że stwora owa ogromna być musiała. Niektóre z łodzi w jednym kawałku portu już nie ujrzały. W innych z kolei szkód aż na wylot się dopatrzono. Ocaleli rybacy i portowi robotnicy zmysły utracić się zdali. Trwoga na nich padła, blada niczym samego Posejdona broda i ni słowa na temat diabelstwa wydusić nie mogą.

W magistracie oficjalnie podano, że szkwał okrutny nieszczęśników napadł, gdy z połowu wracali. Nasz reporter dzielny za to drążyć za prawdą poprzysiągł i takoż nie odpuści, byście Czytelnicy Drodzy, darmo zwodzeni nie byli. Wszak cudem jakim, kształty po napaści tak są do żywiołu żadnego niepodobne? Włóczędzy, biedota i dzieci coś o oczach w ciemnościach łyskających bajdurzą. Co ustalić się da, już rychło się okaże. A tymczasem, wstępnej to relacji koniec.

Sprawę w napięciu notował oddany Państwu –

– Ernst B. Lángos

List JCKM w sprawie elekcji w Rzeczypospolitej Obojga Narodów

wz-logo-strona

W Warszawie po upływie panowania Augusta V odbywa się elekcja mająca wyłonić kolejnego króla Polski i Litwy. Podczas rozmów jako jednego z kandydatów przedstawiono Jego Cesarską i Królewską Mość Franciszka Leopolda. Poniżej publikujemy oficjalną odpowiedź kancelarii Najjaśniejszego Pana:

Hofburgpalast Wien, 1 Februar 1918r

Do Braci Szlacheckiej Polski i Litwy
Na ręce Jego Ekscelencji Interrexa
Augusta Medycejskiego

Wielmożni Panowie Szlachta!
Wielkim zaskoczeniem była dla mnie informacja jaką przekazano mi w ostatnich dniach – informacja, iż Stany Rzeczypospolitej rozważają moją kandydaturę w odbywającej się właśnie elekcji na tron Polski i Litwy.
Przede wszystkim pragnę oświadczyć, że tę propozycję poczytuję sobie za ogromny zaszczyt. Rzeczpospolita Obojga Narodów zawsze była dla Monarchii krajem bratnim, a co za tym idzie, jest bardzo bliska memu sercu.
Z bólem serca muszę jednak odmówić oferowanego mi zaszczytu.
Niestety, nadmiar obowiązków realowych, z jakim się borykam od pewnego czasu, nie pozwala mi utrzymać zadowalającego poziomu aktywności mikronacyjnej; obawiam się że i tak zanadto zaniedbałem życie w Monarchii, która zawsze była i zawsze będzie moją pierwszą wirtualną ojczyzną. Obawiam się, iż przyjęcie na siebie obowiązków głowy kolejnego państwa skończyłoby się w sposób nieunikniony zawodem i rozczarowaniem dla obywateli Polski i Litwy.
To powiedziawszy, pragnę jednak nadmienić, iż procesy elekcyjne w Rzeczypospolitej śledzę z ogromnym zainteresowaniem i entuzjazmem, żywiąc szczerą nadzieję, iż kolejny monarcha okaże się być przyjacielem Austro-Węgier w stopniu nie mniejszym niż był nim August V, oraz będzie aktywnie działał na rzecz zbliżenia między Wiedniem i Warszawą oraz zacieśniania współpracy między nami.
Załączając serdeczne życzenia mądrych wyborów i wielu kolejnych lat pomyślnego działania;
Franciscus Leopoldus I Imperator
Caesar et imperator semper augustus ab dei gratia.
Imperator Austriae et rex Hungariae et Bohemiae

Podsumowanie wizyty JCKM w Grazu

wz-logo-strona

6 grudnia, 1918, 

W dniu wczorajszym, około godziny dziewiątej wieczór, po raz pierwszy od przeszło miesiąca publicznie pokazał się Jego Cesarska i Królewska Mość Franciszek Leopold I.

-Po pierwsze, Damen und Herren, pragnę przeprosić za swoją tak długą nieobecność, oraz zdecydowanie uspokoić – problemy zdrowotne, które przez ostatnie tygodnie nie pozwalały mi należycie zajmować się sprawami Państwa, są już przeszłością. – rzekł Monarcha.

-Wraz z Prezydentem Ministrów oraz całym moim Rządem przystąpiliśmy do energicznej pracy aby zaniedbania ostatnich tygodni nadrobić. Ale o tym dowiedzą się Pańśtwo z kolejnych, poświęconych konkretnym projektom konferencji prasowych w najbliższym czasie – dziś chciałbym mówić o czym innym.

-Jak zapewne Panie i Panowie wiedzą, w pierwszej połowie Oktobra udałem się z oficjalną wizytą do Grazu, stolicy jednego z najpiękniejszych Krajów Koronnych – Księstwa Styrii. Chciałbym z tego miejsca serdecznie podziękować za wspaniałe przyjęcie Generałowi von Groec jak i styryjskim notablom, ale przede wszystkim ludowi Księstwa za tak serdeczne, wzruszające powitanie, jakie mi zgotowali.

Zaraz po uroczystym obiedzie na wspaniałym jak zwykle Zamku Eggenberg, wraz z Generałem von Groec oraz kadrą oficerską Styrii udałem się na inspekcję III Korpusu Armii, gdzie kolejną wspaniałą niespodzianką była przygotowana na moją cześć defilada 7 Pułku Piechoty. Stan szkolenia jak i gotowość bojową moich oddziałów oceniam nadzwyczaj dobrze. Zarówno Generałowi jak i całej kadrze odpowiedzialnej za stan tamtejszych wojsk należą się najszczersze gratulacje!

Po inspekcji wojsk, na zaproszenie komendanta Szkoły Wojskowej w Grazu miałem przyjemność złożyć wizytę w tej doskonałej placówce, i korzystając z okazji osobiście uścisnąłem dłoń i awansowałem dziesięciu z jej najzdolniejszych alumnów. Muszę wyznać, że w tych niespokojnych czasach świadomość tego, że naszego bezpieczeństwa bronią tak dzielni i pełni wszelakich cnót oficerskich młodzi ludzie napełnia mnie niesłychanym optymizmem.

Na koniec tego pełnego emocji dnia złożyłem wizytę w gmachu Stanów Generalnych Księstwa Styrii. Panowie Delegaci (i Panie Delegatki!) przekazali wraz z adresem wiernopoddańczym na powrót na moje ręce mitrę książęcą Styrii, którą wraz z wynikającymi z niej zarówno przywilejami jak i obowiązkami przyjąłem.

Poleciłem następnie, aby została ona następnie złożona w skarbcu Zamku Eggenberg, a przed nim wystawiona została warta honorowa złożona z najlepszych żołnierzy mej Gwardii wraz z najlepszymi podoficerami z ostatniego roku Szkoły Wojskowej. I moją wolą jest, aby taki stan rzeczy utrwalił się na stałe. Jestem bowiem przekonany, że pod opieką dzielnych wojsk styryjskich insygnia książęce będą równie bezpieczne jak w samym Wiedniu, zaś nieporozumienia z przeszłości, w których, co muszę przyznać z bólem, niemałą rolę odegrała postawa Tronu, zostały wyjaśnione i żadne spory już nie zagrożą jedności Monarchii. Pragnę, aby ta łączona warta była na zawsze symbolem wierności Styrii wobec Wiednia, i zobowiązań Wiednia wobec Styrii.

Po uroczystościach następnego dnia odbyłem długą rozmowę z Generałem von Groec o stanie państwa, i pragnę powiedzieć że jestem z niej wielce zadowolony. Ponieważ doszły moich uszu pogłoski, jakobym pozostawał z Generałem w jakimś konflikcie personalnym, pragnę je stanowczo zdementować. Jestem bardzo zadowolony ze sposobu w jaki Generał von Groec pełni swoje obowiązki jako Szef Sztabu Generalnego, jego lojalności nie mam nic do zarzucenia, zaś postawę ogólną oceniam jako wzorową.

W uznaniu zasług Generała von Groec dla Monarchii, jak również jako dowód mej osobistej sympatii postanowiłem nadać Henrykowi von Groec-Hrychowiczowi tytuł Grafa, zgodnie z Ustawą o szlachectwie oraz tytułach honorowych i zaszczytnych.

W następnym tygodniu będę prosił mego drogiego Kuzyna, Księcia von Hochenberg, aby udał się w moim imieniu do Grazu, aby osobiście przekazał dyplom arystokratyczny. Pragnę również, aby oprócz tego Jego Książęca Wysokość zawiózł ze sobą dwa inne bardzo ważne dokumenty – projekt ustawy do przedłożenia Stanom Generalnym Księstwa, która przeniosłaby wszystkie rachunki i aktywa Banku Ziemskiego w Grazu do Banku Państwowego, a także nominację na mojego Namiestnika na obszarze Księstwa Styrii, Karyntii i Krainy, którą mam nadzieję Generał, czy też jak powinienem się teraz zwracać, Jaśnie Wielmożny Hrabia von Groec, zgodzi się przyjąć.

Poleciłem także Minister Propagandy i Narracji przygotowanie kolejnej wizyty państwowej, jaką chciałbym odbyć w najbliższym czasie we Lwowie i Krakowie.

Niech żyje Styria, niech żyją Austro-Węgry!

Program wizyty państwowej JCKM w Grazu

wz-logo-strona

20 października, 1918. 

Biuro prasowe Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości informuje:
W dniach 27 i 28 Oktobra 1918 Najjaśniejszy Pan złoży oficjalną wizytę państwową w stolicy Księstwa Styrii.
W sobotę JCKM odbierze defiladę Kompanii Reprezentacyjnej III Korpusu Armii i Landwehry, po czym przemówi do Stanów Generalnych Księstwa Styrii.
W niedzielę JCKM zje śniadanie w towarzystwie generałą von Groec oraz znamienitych przedstawicieli stołecznego mieszczaństwa, po czym wraz herr von Groecem wystąpi na konferencji prasowej.

Podczas wizyty JCKM towarzyszyć będzie Książę von Hohenberg, Andrew von Habsburg-Lothringen

JCKM przedstawił projekt ustawy bankowej.

wz-logo-strona

11 października, 1918. 

Biuro prasowe Hofburga informuje: W dniu wczorajszym JCKM przedstawił Radzie Państwa projekt ustawy o Banku Austro-Węgierskim. Celem ustawy ma być prawne umożliwienie działania bankowości w Monarchii, jednakże zawiera on także bardzo istotne przepisy dotyczące państwowej waluty. Zakłada on mianowicie, że decyzja o dodruku pieniędzy musi zostać podjęta uchwałą całego Rządu, i każdorazowo może zostać oprotestowana w parlamencie. W przypadku takich zastrzeżeń ze strony dowolnego z deputowanych lub Monarchy, gdyby Rząd nie był w stanie dosyć przekonywująco uzasadnić potrzeby dodruku, automatycznie straciłby on votum zaufania i zobowiązany był podać się do dymisji. Nad projektem debatuje teraz Rada Państwa, przewodniczący jej obradom książę von Hohenberg wyznaczył czas na zadawanie pytań wnioskodawcy do soboty do godziny 22.
Obrady śledzić można na żywo pod poniższym adresem:
https://dyskusje.austro-wegry.org/t/obrady-rady-panstwa-xvi-kadencji/1900/68

Na ratunek siedmiogrodzkim wsiom przychodzi Kapitan Austria!

wz-logo-strona

23 września, 1918. 

Segesvár. Niedawno sterroryzowane wsie, wraz z pomocą król.-węg żandarmerii, ufundowały nagrodę za pomoc w schwytaniu stwora zwanego od emblematu na swej tarczy Strzałokrzyżowcem. Przypominamy, iż osobnik ów o sile nadludzkiej przed miesiącem jął stosować przemoc wobec tych poddanych Najjaśniejszego Pana, którzy reprezentują szczep romańsko-węgierski, Madziarów i madziaronów zostawiając w spokoju. Na wezwanie odpowiedziało wielu śmiałków, z których większość poległo, prócz tych którzy przyjechali pociągiem z Pragi – ci bowiem uciekli.

Kapitan Austria

Kapitan Austria

Wreszcie pojawił się on – przyleciał sterowcem Pierwszej Węgierskiej Fabryki Sterowców, by udać się do okolicznych wiosek i zbadać sytuację. Wtem wyłonił się, w szyderczym śmiechu, Strzałokrzyżowiec. Panowie, obaj o nadludzkiej sile, rozpoczęli walkę, prawdopodobnie straszniejszą nawet od tych znanych z bukowińskich Czerniowiec. Okoliczna ludność przyjmowała zakłady, przy czym rozłożyły się one dokładnie po połowie.

Wreszcie rozpoczął się pojedynek. Kapitan Austria ruszył na wciąż śmiejącego się Strzałokrzyżowca, który obronił się przed ciosem swą ogromną tarczą. Wtem terrorysta ruszył na swego niemieckojęzycznego antagonistę, początkowo przygważdżając go do ziemi, gdy wtem sytuacja się odwróciła za pomocą szybkiego fortelu. Panowie korzystali z uników, kontrataków i potężnych natarć. Wtem jednak kapitan Austria zrobił coś nieprzewidywalnego – rzucił swą tarczą niczym rdzenni mieszkańcy antypodów bumerangiem. Ranny i niemal na wpół przecięty antagonista zdążył jednak wskoczyć do ostatniego wagonu pociągu jadącego w stronę Górnych Węgier.

Kapitan Austria, choć zwyciężył, był jednak socjalistą (co wskazują niepokojące symbole na jego szyi), a więc człowiekiem z honorem niewielkim niczym skarbiec Ciprofloksji. Po niedokończonej walce jął więc rościć sobie prawa do nagrody, której – w obliczu braku pokonania terrorysty – nie chciano mu wypłacić. Skończyło się na awanturze oraz wstydliwym odwiezieniu kapitana Austrii w koszu, w kierunku najbliższego posterunku królewsko-węgierskiej żandarmerii. Miejmy nadzieję, że Strzałokrzyżowiec zniknął na zawsze i nie będzie już nękał żadnych poczciwych poddanych króla Węgier.

Borys Targersdorf desygnowany na Prezydenta Ministrów JCKM!

wz-logo-strona

20 września, 1918. 

Wien. Przed godziną Najjaśniejszy Pan był łaskaw desygnować Jego Wysokość Borysa Targersdorfa na Prezydenta Ministrów. Frakcja Targersdorfa jest największa w Radzie Państwa XVI kadencji, a więc jeżeli kandydat zaakceptuje nominację, to zapewne reszta pozostanie formalnością.

Przyjdzie nam aktualnie poczekać na program działania, który przedstawi Jego Cesarska i Królewska Mość. Trudno przepowiadać przyszłość, niemniej jednak zapewne Prezydent Ministrów zajmie się osobiście dyplomacją (jest w tym nadzwyczaj doświadczony), w sprawach wojska zapewne będzie współpracować z księciem Hohenberg i jego frakcją. Niewiadomą pozostaje obsadzenie pozostałych ministerstw, oraz kształt Rządu JCKM.

Będziemy na bieżąco informować o wydarzeniach tych czytelników, którzy nie śledzą wydarzeń politycznych na bieżąco, a chętnie przyjmują do wiadomości tego rodzaju skróty.

Wygrana frakcji Targersdorfa i pierwsze dni Reichsratu XVI kadencji

wz-logo-strona

17 września, 1918. 

Wien. Wybory, które odbyły się bez większych incydentów w dniach 11-12 września 1918 r., wygrał bezapelacyjnie Jego Wysokość Borys Targersdorf wraz ze swoją frakcją, zdobywając imponującą liczbę 224 (plus jedno dla Jego Wysokości) miejsc w gmachu przy Franzensring 3. Do Rady dostała się także frakcja Jego Wysokości księcia von Hohenberg uzyskując 94 (+1) mandaty, oraz frakcja Moritza von Oranien-Nassau uzyskując 32 (+1) mandaty.

reichsratXVI

Rozkład mandatów

Zdążono już wybrać przewodniczącego obradom, a także prosty regulamin prac, obrady zostały póki co zawieszone do środy 19 września. Obecnie konieczne jest, aby Jego Cesarska i Królewska Mość w ciągu 7 dni od rozpoczęcia kadencji desygnował Prezydenta Ministrów JCKM, a ten winien przedstawić skład Rządu JCKM oraz program działania rządu, który Najjaśniejszy Pan przedstawi Radzie.

Z prostych obliczeń wynika, że model rządów będzie zależeć przede wszystkim od Targersdorf-Fraktion i bez zgody Jego Wysokości nie uda się stworzyć żadnego gabinetu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wielce zasłużenie regent Targersdorf wyrasta na gwiazdę naddunajskiej polityki, a jego doświadczenie oraz pracowitość zdają się być rękojmią ciekawych, aktywnych rządów, zwłaszcza w kontekście uruchomionego niedawno Banku Austro-Węgierskiego.

Redakcja „Wiener Zeitung” będzie informować o kolejnych działaniach związanych z powołaniem gabinetu.

Wiedeń a świat – przegląd naszej sytuacji międzynarodowej

wz-logo-strona

7 września, 1918, 

Stolice Monarchii były w swej historii siedzibami dwóch organizacji międzynarodowych. Pierwszą była Wspólnota Paktu Wiedeńskiego jako swoista opozycja wobec Organizacji Polskich Mikronacji. Drugą – Wspólnota Austro-Węgierska ze Statutem Budapeszteńskim. W przeszłości uczestniczyliśmy w pracach Forum Polskich Mikronacji, później Organizacji Polskich Mikronacji. Współtworzyliśmy także Trójprzymierze, wraz z Surmenią i Brugią.

Dziś, poza bardzo luźną formułą Kongresu Orientyki, Wiedeń nie ma właściwie żadnej formy współpracy międzynarodowej. Nie było wyraźnie takiej potrzeby ani woli ze strony wszystkich uczestników koncertu pollińskiego. Było to dla mnie osobiście dość dziwne – organizacja międzynarodowa może istnieć także bez aktywności jej członków. Dlatego skłaniałbym się ku poglądowi, że powszechna, luźna organizacja będąca platformą „uruchamianą” w razie potrzeby nie byłaby obciążeniem, a czasem ułatwieniem.

Normalizacja i nasze désintéressement

Jak wspomniałem wyżej, poza luźnym Kongresem Orientyki oraz wojskowym Paktem Gellońskim między Sarmacją a Bialenią nie ma dziś żadnych działających organizacji międzynarodowych. Dreamland (niem. Traumland) będący w opozycji do Sarmacji zakończył w dość spektakularny sposób swój związek z Elderlandem. Dość przypomnieć, że związek ów pośrednio wpłynął na ochłodzenie między Wiedniem a Dreamopolis, a więc zniknął główny powód wzajemnej niechęci. Zanim panowie na Ballplatz zaczną pukać się w czoło, zapewniam – nie postuluję nagłego zwrotu w stronę Dreamlandu. Jestem raczej zwolennikiem normalizacji wzajemnych stosunków.

Monarchia ma także niezłe stosunki z Grodziskiem, trudno jednak w obliczu braku powodu do konfliktu z Dreamlandem uznać, że w naszym interesie jest bliższy związek z Sarmacją czy jakimkolwiek większym czy mniejszym imperium zamorskim. Wciągnięcie Monarchii w awanturę o Awarę z tej czy innej strony nie przysłuży się z całą pewnością naszej aktywności, albowiem nad Dunajem tradycyjnie w sprawach międzynarodowych (zwłaszcza tych spoza kontynentu) panuje słodkie désintéressement. Nie liczyłbym więc na skok aktywności w obcej sprawie.

Warto także dodać, że jednym z głównych postulatów podkreślanych w gmachu przy Ballplatz 1 od wielu lat jest nieistnienie wpływów obcych mocarstw u naszych granic. O ile nadal jest naszym celem, aby Kongres Orientyki był od takich wpływów wolny, nie możemy być częścią takiej strefy. Zapewne stanie przed nami kwestia Elderlandu, który jednak bez związku z Dreamlandem trudno uznać za mocarstwo czy element jego wpływów.

Co w zamian?

Mówiąc o głównej osi tego nieciekawego dla Wiednia konfliktu zapominamy o tym, co najważniejsze – o sąsiadach. Co prawda problem naszego dostępu do oceanu światowego rozwiązał się dzięki smutnemu zatopieniu Surmenii (nie mieliśmy wcześniej pełnej gwarancji wolnego przepływu poza przyjaznymi stosunkami z Kaharoneą), ale nadal mamy kolejne. Nie mamy podpisanego traktatu z Rotrią (nie mówię o konkordacie), nie odnowiliśmy traktatów z Trizondalem czy Pustkowiami. Nieco przedwcześnie zainwestowaliśmy w Monderię, kiedy jej włodarz sam od niej odszedł, przyjdzie nam ułożyć choćby poprawne stosunki z Elderlandem, co pewnie będzie dużym wyzwaniem.

Nie będąc decydentem w sprawach naszej polityki zagranicznej z ciekawością będę obserwował, jak odniesie się do tych problemów przyszły Rząd Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości. Przyznam, że jestem zwolennikiem dość szeroko zakrojonego izolacjonizmu, zwłaszcza wobec dużych bloków politycznych czy też państw zdolnych do ich tworzenia. A już z pewnością winniśmy na nie patrzeć przez pryzmat tylko i wyłącznie własnych interesów. Jeżeli chcemy rzeczywiście korzystnej współpracy, winniśmy się raczej zwrócić ku swojemu kontynentowi, uwzględniając przy tym dodatkowo bliską nam kulturowo Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a być może także odradzający się Skarland. Również Surmenia, choć jeszcze w swych początkach, byłaby naszym naturalnym partnerem.

Wysadzony w powietrze własnem zmysłów pomieszaniem

wz-logo-strona

6 września, 1918, 

Limanowa. Miejscowa c. k. żandarmerja podjęła działania mające na celu ukrócenie praktyk bimbrowniczych u ludności łemkowskiej, ale i polskiej. Z tą plagą alkoholizmu walczy się bezskutecznie już od wielu lat, niestety bez wsparcia mieszkańców. Niedawno głośno było o zabawnem, ale i strasznem wydarzeniu.

Jeden tutejszy bimbrownik, którego wyroby znanymi są daleko poza okolicznemi wsiami, otrzymał wiadomość przez umyślnego, iż chata ma być przedmiotem kontroli c. k. żandarmerji. Zdecydował się wobec tego wylać całą zawartość beczek tam, gdzie i Jego Cesarska Mość jest łaskaw chadzać per pedes. Żandarmi owszem, przyjechali. Jak twierdzą, było czuć zapach, brakło jednakże corpus delicti.

Nieuważny bimbrownik wpadł w takie nerwy, iż po kontroli – jak twierdzi jego żona – usiadł był na miejscu powyżej opisanem, wziął ze sobą cygarety. Zdał się zapomnieć o swem niegodnem łgarstwie wobec żandarmów, albowiem paląc tytoń strząsał w otwór pod sobą. Wyobraźni Państwa Czytelników zostawiamy jedynie domysły, co stało się dalej, a zmysłów pomieszanie pana bimbrownika pozostawimy nieskomentowanem.

Tajemniczy osobnik o nadludzkiej sile terroryzuje siedmiogrodzkie wsie

wz-logo-strona

26 sierpnia, 1918. 

Segesvár. Zauważono w tutejszych wioskach czasy pewnego człowieka, który chadza w stroju nieszczególnie zwyczajnym, a przy tym nosi tarczę (sic!) czerwoną ze znakiem zielonego krzyża, którego końce zwieńczone są jakoby strzałami; w środku zaś widnieje litera „H”. W kilku okolicznych wsiach widziano widziano go, kiedy poruszał się z nadludzką prędkością o własnych nogach. Osobnik ów włamywał się także do niektórych domostw, niestety królewsko-węgierskiej żandarmerii nie udało się go schwycić, w bójkach zaś wykazywał się ogromną siłą.

421px-Azertis

Co istotne, ofiarami okazują się tylko i wyłącznie poddani węgierscy pochodzący z romańskiego szczepu węgierskiego, tzw. Rumuni. Madziarów i Madziaronów nie dotknęła ta katastrofa wcale – poza poczuciem strachu. Koloszwarska król.-węg. dyrekcja policji póki co rozkłada ręce. Miejscowi twierdzą, że osobnik miał rzekomo uciec z zamku jednego z lokalnych szlachciców jako wynaturzony eksperyment. To tłumaczyłoby ponadprzeciętną siłę, gibkość i szybkość oprawcy.

Na podstawie relacji świadków i ofiar udało się ustalić szczątkowe dane. Jegomość nosi strój podobny do zwykłego stroju węgierskich chłopów, ma na sobie kajdany z rozerwanym łańcuchem. Najbardziej charakterystycznym elementem jest tarcza, którą opisujemy wyżej. Jeżeli ktokolwiek z Czytelników go zauważy, prosimy – dla własnego bezpieczeństwa – nie walczyć, a zwyczajnie donieść o tymże fakcie najbliższej dyrekcji policji bądź żandarmerii. Rysunek pamięciowy zawdzięczamy lokalnemu rysownikowi, który pragnie pozostać anonimowy.

Co się czyta nad Dunajem?

wz-logo-strona

25 sierpnia, 1918. 

Szanowni Czytelnicy!
Redakcja „Wiener Zeitung” pragnie zadać Państwu kilka, istotnych z punktu widzenia przyszłości rynku prasowego pytań i rozpocząć tym samym swego rodzaju debatę na temat mediów.

676px-Gazette_reader

Przede wszystkim, chcielibyśmy się dowiedzieć, jakiego rodzaju wiadomości nasi Czytelnicy najchętniej widzieliby na naszych łamach. Niedawno ukazały się dwa artykuły, można powiedzieć, „narracyjne” – takie historie powstają z czystej weny autora i są dotąd dyskutowane. Czy wobec tego jest zainteresowanie takimi wydarzeniami, kreowaniem narracji? Mogą to być zarówno wydarzenia błahe, jak i niosące ciężar gatunkowy. W to wliczałbym zarówno dłuższe teksty, jak i proste notki prasowe w stylu agencji prasowych.

Wiele gazet zagranicznych drukuje artykuły-diagnozy, zazwyczaj opisujące stan mikroświata (zwykle nieszczególnie pozytywnie). W Austro-Węgrzech nigdy nie było takiej tradycji – a może jednak przydałyby się jakieś analizy sytuacji, bądź więcej obserwacji zachodzących zjawisk? A może powinny się pojawiać propozycje nowych rozwiązań politycznych czy społecznych?

Nigdy też nie było u nas szczególnej tradycji pisania o zagranicy, w myśl zasady „zagraniczne szkodzi”. Czy czytelników interesowałaby taka forma dziennikarstwa, być może także narracyjnego (zwłaszcza blisko naszych granic)? Z tym wiąże się inne pytanie, również nadzwyczaj interesujące – kiedy przeznaczają Państwo czas na mikronacje, jakie witryny i fora Państwo odwiedzają? Które są najciekawsze, najpopularniejsze? A które są kompletnie ignorowane?

Czekamy na odpowiedzi!